Błyskawiczne ciasto z jabłkami

Błyskawiczne ciasto z jabłkami

Zjedlibyście coś słodkiego, lecz nie macie zbyt wiele czasu na przygotowywanie pracochłonnych ciast i deserów? Polecam Wam przepis na błyskawiczne ciasto z jabłkami, którego wykonanie zajmie Wam nie więcej niż pół godziny. Jest przepyszne - na pewno przypadnie do gustu zarówno dorosłym, jak i dzieciom ;) 


Niezbędne składniki:
- 4 jajka 
- 1 szklanka cukru
- 2 szklanki mąki
- 150 g jogurtu naturalnego
- 2/3 szklanki oleju
- 3 łyżeczki cukru waniliowego
- 3 łyżeczki proszku do pieczenia
- 5 dużych jabłek
-cukier puder do posypania

Sposób przyrządzenia:
Do wysokiego naczynia  wybić jajka. Dodać cukier i miksować przez około 3 minuty. Następnie dodać mąkę, olej, jogurt naturalny, cukier waniliowy oraz proszek do pieczenia. Wszystkie składniki miksować przez około 5 minut na najwyższych obrotach. Całość wyłożyć na blachę. Jabłka obrać i pokroić w nierównomierne plasterki oraz ułożyć na cieście. Wstawić na 40 minut do piekarnika nagrzanego do temperatury180 stopni. Ciasto można posypać cukrem pudrem, choć ja raczej tego unikam, gdyż jest ono dość słodkie. 

SMACZNEGO!!! :)
Przepis na pyszną sałatkę z szynką delikatesową.

Przepis na pyszną sałatkę z szynką delikatesową.

Jak wiadomo nie samymi kosmetykami człowiek żyje, więc dziś przybywam do Was z przepisem na pyszną sałatkę z szynką delikatesową w roli głównej. Jeśli nie macie pomysłu na kolację będzie ona idealnym rozwiązaniem. Jej przygotowanie jest dziecinnie proste i nie zajmuje zbyt wiele czasu. Ja przyrządzam ją zawsze dla czteroosobowej rodziny, więc z podanej poniżej ilości składników wychodzi jej dość sporo. Oczywiście możecie ją modyfikować w zależności od potrzeb :) 

Potrzebne składniki:
- 500 g szynki delikatesowej
- 250 g makaronu łezki
- 1 zielony ogórek
- puszka kukurydzy
- 2 łyżki majonezu
- 3 łyżki jogurtu naturalnego
- zioła prowansalskie
- czosnek granulowany
- sól

Sposób przyrządzenia:
Makaron ugotować według wskazówek na opakowaniu. Szynkę pokroić w drobną kostkę. Ogórka obrać ze skórki i również pokroić w kostkę. Kukurydzę odsączyć i wymieszać z resztą składników. Dodać majonez i jogurt naturalny. Całość doprawić czosnkiem granulowanym, ziołami prowansalskimi oraz solą (wedle uznania).  

SMACZNEGO! ;) 
Czy warto kupować zamienniki drogich perfum? | Recenzja zapachów firmy Ambra.

Czy warto kupować zamienniki drogich perfum? | Recenzja zapachów firmy Ambra.

Oryginalne perfumy to droga inwestycja, dlatego coraz częściej spotykamy firmy, które oferują dużo tańsze zamienniki. Powiem szczerze, że na początku podchodziłam trochę sceptycznie do tego typu produktów. Nie wierzyłam w to, że tak tanie perfumy mogą faktycznie zastąpić drogie, markowe zapachy. Dopiero za namową koleżanki, która jest wierną użytkowniczką zamienników Ambra zdecydowałam się na swoje pierwsze zakupy w sklepie internetowym firmy i od tej pory "kolekcjonuję" coraz to nowe zapachy z oferowanego przez nią asortymentu. Z uwagi na to, że wywarły na mnie tak pozytywne wrażenie właśnie o nich chcę Wam dzisiaj napisać. 


Najpierw trochę informacji o firmie i oferowanych przez nią produktach. Centrum perfum lanych ambra to sklep internetowy, który ma w swojej ofercie perfumy, jak również akcesoria takie jak: butelki, testery, atomizery i nasadki. Swoim klientom oferuje atrakcyjne rabaty, które sprawiają, że możemy nabyć swój ulubiony zapach po naprawdę atrakcyjnej cenie. Wystarczy polubić facebookowy Fanpage firmy, by otrzymać jednorazowy 5% rabat na perfumy. Ponadto po założeniu konta w sklepie on-line jesteśmy automatycznie zapisywani do programu lojalnościowego. Przy każdych zakupach otrzymujemy wirtualne monety, które możemy wymienić na darmowe perfumy. Każde 15zł wydane na perfumy to dodatkowe 1zł do wykorzystania podczas kolejnych zakupów. Wszystkie zapachy są dostępne w trzech pojemnościach: 35ml (14zł), 60ml (22zł), 108ml (32zł). Jak widać ich ceny są naprawdę bardzo niskie, jednak czy niska cena idzie w parze z jakością? W tym przypadku jak najbardziej tak!!! Perfumy są nie tylko pięknie zapakowane, ale również warte uwagi pod względem podobieństwa do oryginalnych perfum. 

Zapachy mieszczą się w solidnych, szklanych buteleczkach z atomizerem oraz złotym korkiem. Na każdej z nich znajduje się naklejka z numerem będącym odpowiednikiem konkretnego oryginalnego zapachu. Napisy z etykiet bardzo szybko się ścierają, więc osobiście praktykuję pisanie numeru danego zapachu pod spodem buteleczki za pomocą wodoodpornego markera. Każdy flakonik jest dodatkowo zapakowany w tekturowe pudełeczko z logo firmy, informacją o pojemności, składem oraz numerem katalogowym zapachu.



Jeżeli chodzi o damskie zapachy, na stronie internetowej firmy dostępne są zamienniki perfum następujących marek: Armani, Beyonce, Bottega Veneta, Bruno Banani, Cacharel, Calvin Klein, Carolina Herrera, Chanel, Chloe, Chopard, Christina Aguilera, Cindy Crawford, Clinique, Coty, D&G, Davidoff, Dior, DKNY, Elizabeth Arden, Escada, Estee Lauder, Fendi, Gabriela Sabatini, Givenchy, Gucci, Guerlain, Hugo Boss, Jean Paul Gaultier, Jennifer Lopez, Jimmy Choo, Joop, Justin Biber, Kenzo, Lacoste, Lady Gaga, Lanvin, Laura Biagiotti, Lolita Lempicka, Marc Jacobs, Max Mara, Mercedes Mexx, Michael Kors, Miyake, Moschino, Naomi Campbell, Narciso Rodriguez, Nasomatto, One Direction, Paco Rabanne, Paris Hilton, Prada, Ralph Lauren, Rihanna, Roberto Cavalli, Thierry Mugler, Tom Ford, Trussardi, Versace, Victor&Rolf, Yves Saint Laurent.

W ofercie sklepu Panowie również znajdą coś dla siebie. Oferuje on bowiem odpowiedniki zapachów takich marek jak: Adidas, Antonio Banderas, Armani, Azzaro, Bvlgari, Calvin Klein, Carolina Herrera, Chanel, Clinique, Creed, D&G, Davidoff, Diesel, Dior, Escada, Givenchy, Gucci, Guerlain, Hermes, Hugo Boss, Jean Paul Gaultier, Joop, Kenzo, Lacoste, Mercedes, Miyake, Montblanc, Nasomatto, Paco Rabanne, Prada, Thierry Mugler, Tom Ford, Versace, Victor&Rolf, Yves Saint Laurent.


Jeżeli chodzi o zapachy, które miałam okazję testować w moje ręce trafiły dotychczas następujące perfumy:
* 026. Amor Amor Cacharel 
* 094. Eau De Lacoste
* 300. Gucci Flora
* 340. Good Girl Carolina Herrera
* 118. DKNY Be Delicious
Wszystkie z nich są łudząco podobne do oryginałów, których wcześniej używałam. Ponadto są bardzo wydajne i niesamowicie długo się utrzymują. Zapachy zwracają uwagę otoczenia - niejednokrotnie zostały bezbłędnie zidentyfikowane jako oryginalne. Perfumy 340. Good Girl Carolina Herrera szczególnie skradły moje serce. Fakt, iż są dostępne w tak niskiej cenie sprawia, że możemy je stosować wtedy kiedy tylko czujemy taką potrzebę, bez wyrzutów sumienia :) Szczerze polecam, choć uważam, że żaden zamiennik nie jest w stanie zastąpić oryginału w stu procentach.

A Wy znacie perfumy firmy Ambra? Podobnie jak ja sięgacie po zamienniki czy kupujecie jedynie oryginalne zapachy?

Zimowa pielęgnacja dłoni z kremami do rąk Lirene Dermoprogram.

Zimowa pielęgnacja dłoni z kremami do rąk Lirene Dermoprogram.

Pielęgnacja dłoni jest szczególnie ważna w okresie jesienno-zimowym, kiedy są one narażone na działanie niekorzystnych czynników atmosferycznych. Systematyczność odgrywa tutaj niezwykle istotną rolę. Nie wystarczy bowiem stosować krem raz czy dwa razy dziennie, ale kilka razy - po każdym umyciu dłoni oraz wtedy kiedy odczuwamy taką potrzebę. Niejednokrotnie inwestujemy w drogie kremy z nadzieją, że przyniosą natychmiastową ulgę przy stosowaniu raz czy dwa razy dziennie. Niestety tak to nie działa. Czasami nawet tani krem potrafi zdziałać cuda i wyraźnie zregenerować skórę dłoni. Grunt to systematyczność i regularne stosowanie. Dziś chcę Wam przedstawić dwa kremiki, które wpadły w moje ręce podczas ostatnich zakupów w Rossmannie. Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona ich działaniem. Jeśli chcecie dowiedzieć się dlaczego tak bardzo je polubiłam, zapraszam do przeczytania dalszej części wpisu ;) 

Zacznijmy od wyglądu zewnętrznego kremików. Mieszczą się one w  plastikowych nieprzezroczystych buteleczkach z dozownikiem w formie pompki. Są one niezwykle poręczne w użyciu. Z łatwością możemy wydobyć z nich pożądaną ilość produktu bez konieczności odkręcania nakrętki czy otwierania słoiczka. Dzięki takiemu rozwiązaniu mamy gwarancję, że do wnętrza kremu nie dostaną się bakterie oraz zanieczyszczenia z zewnątrz. Na pojemniczkach znajdują się wszystkie najistotniejsze informacje o produktach - ich właściwościach, efekcie stosowania oraz składzie i sposobie użycia. Bardzo lubię taką formę opakowań, choć nie jest ona dobrym rozwiązaniem, jeśli szukamy produktu idealnego do torebki. Ponadto w przypadku nieprzezroczystych opakowań nie mamy możliwości kontrolowania pozostałej ilości kremu. Nie mniej jednak warto mieć te kosmetyki w swoim domu. Opakowania o pojemności 180ml są dostępne w niemal każdej drogerii. Ja kupiłam je w Rossmannie w cenie 12,99zł za sztukę, więc nie należy ona do wygórowanych.

Najpierw przedstawię Wam krem do rąk z OLEJKIEM AVOCADO o intensywnych właściwościach nawilżających. 
Jak podaje producent Krem do rąk z olejkiem avocado opracowany przez Ekspertów Laboratorium Naukowego Lirene zawiera 6,1% kompleks składników aktywnych, które tworzą na skórze dłoni silną barierę dającą 24-godzinną ochronę przed detergentami. Dodatkowo krem stanowi skuteczną terapię aloesową, która zapewnia 100% nawilżenia.
Już po 1 aplikacji kremu skóra jest ukojona i elastyczna. Krem długotrwale nawilża, rozjaśnia i sprawia, że skóra staje się gładka oraz wyraźnie piękniejsza. Dodatkowo zmniejsza suchość rąk po użyciu detergentów, równocześnie łagodząc skutki ich szkodliwego działania. Krem intensywnie chroni skórę dłoni, płytkę paznokci oraz zmiękcza i pielęgnuje skórki, stanowiąc doskonałą kurację dla rąk i paznokci.
Odpowiedni dla skóry suchej, szorstkiej, zniszczonej i wrażliwej.
  
Powyżej znajduje się fotografia ze szczegółowym składem produktu.

Moja opinia: Krem ma średnio-gęstą konsystencję, która doskonale się rozprowadza. Charakteryzuje się nienachalnym, świeżym zapachem. Szybko się wchłania nie pozostawiając tłustej ani lepkiej warstwy. Przyjemnie nawilża i wygładza skórę dłoni. Sprawia, że zmarszczki i bruzdy stają się mniej widoczne, a skórki nie pękają tak jak dotychczas. Niweluje uczucie suchości i wszelkie podrażnienia. Dla osiągnięcia jak najlepszego efektu powtarzam jego aplikację kilka razy w ciągu dnia i stan moich dłoni znacząco się poprawił. Co ważne produkt jest niesamowicie wydajny, więc wystarczy na baaardzo długo.
                                                
Drugim kremem, który miałam okazję przetestować jest ultra odżywczy krem lipidowy z BIOTYNĄ. 
Lipidowy krem do rąk opracowany przez Ekspertów Laboratorium Naukowego Lirene zawiera 3,5% kompleks składników odżywczych, które tworzą na skórze natłuszczającą barierę przypominającą działaniem ochronne rękawiczki.

Krem natłuszcza i długotrwale nawilża, sprawiając że skóra dłoni staje się gładka i miękka w dotyku. Dodatkowo zapewnia skórze całodzienną ochronę przed szkodliwym działaniem detergentów oraz zmniejsza suchość po ich użyciu. Dzięki temu krem stanowi skoncentrowaną terapię dla rąk i paznokci – wzmacnia, regeneruje i chroni skórę dłoni, płytkę paznokci oraz zmiękcza skórki.
Odpowiedni dla skóry suchej, szorstkiej, zniszczonej i wrażliwej.


Na jednym z powyższych zdjęć przedstawiam szczegółowy skład produktu. 

Moja opinia: Podobnie jak w przypadku poprzednika, jestem bardzo zadowolona z działania również tego produktu. Krem szybko się  wchłania, nie jest lepki ani tłusty. W konsystencji jest podobny do poprzednio opisywanego kremu. Rożnicę dostrzegam jedynie w zapachu, który jest zdecydowanie delikatniejszy. Produkt również dobrze nawilża i wygładza skórę wysuszoną szkodliwym działaniem czynników atmosferycznych czy detergentów. Pomimo częstego stosowania wystarcza na bardzo długo, co jest niewątpliwym plusem. 

Polecam Wam gorąco obydwa kremy. Nie są one jakimś mega odkryciem, ale to bardzo fajne produkty, które z pewnością sprawdzą się w okresie jesienno-zimowym. Ręce kremuję bardzo często i zawsze się śmieję, że gdybym inwestowała jedynie w kremy z najwyższej półki to chyba bym zbankrutowała, dlatego zazwyczaj szukam tańszych kosmetyków do pielęgnacji dłoni, które są w stanie spełnić moje oczekiwania. W tym przypadku za ich zakupem przemówiły przede wszystkim duża pojemność oraz niska cena i nie żałuję ich zakupu, choć początkowo miałam pewne wątpliwości czy tak tanie kremy będą w stanie poprawić wygląd mojej skóry. Pomimo wszelkich obaw kosmetyki bardzo pozytywnie mnie zaskoczyły. Są moimi wiernymi towarzyszami podczas codziennych zmagań z przesuszoną skórą dłoni. 

A Wy jak dbacie o swoje dłonie zimą? Znacie produkty marki Lirene czy macie inne sprawdzone kremy do pielęgnacji rąk?

Innowacyjne produkty do pielęgnacji brwi marki Inveo.

Innowacyjne produkty do pielęgnacji brwi marki Inveo.

Witajcie! Od trzech tygodni mam przyjemność testować kosmetyki marki Inveo, które otrzymałam od firmy w ramach współpracy. Są to innowacyjne produkty do pielęgnacji brwi, które pomagają nadać wyrazu naszemu spojrzeniu. W moje ręce trafiły dwa produkty: ultra delikatna henna w kremie oraz wypełniacz brwi w kremie. Testowane przeze mnie kosmetyki są w kolorze czarny, lecz dostępne są również w odcieniu brązowym idealnym dla właścicielek jaśniejszych brwi. Nigdy wcześniej nie testowałam tego typu produktów z uwagi na to, że moje brwi są naturalnie ciemne i dość gęste. Jedynie na wielkie wyjścia podkreślałam je czarną kredką do stylizacji brwi, lecz ne wyglądało to zbyt naturalnie. Z henną nigdy wcześniej nie miałam do czynienia, więc byłam bardzo ciekawa efektów jej zastosowania. Myślałam, że na czarnych brwiach efekt nie będzie prawie w ogóle widoczny, jednak przeszedł on moje najśmielsze oczekiwania. Jeżeli jesteście ciekawe dlaczego warto zainwestować w ten zestaw zapraszam do przeczytania dalszej części wpisu :) Fakt, iż otrzymałam produkty do testów nie wpłynął w żaden sposób na końcową ocenę - jest ona w stu procentach rzetelna. 

Pierwszym krokiem przed zastosowaniem produktów było w moim przypadku dokładne zapoznanie się z ich działaniem oraz sposobem użycia. Zarówno jeżeli chodzi o hennę, jak i wypełniacz wszystkie najistotniejsze informacje są zamieszczone na opakowaniach. Obydwa produkty znajdują się w pojemniczkach z zewnątrz do złudzenia przypominających tusz do rzęs. Są one dostępne w sklepach internetowych w cenie około 16 zł za sztukę, więc nie są one drogą inwestycją. Ciekawym rozwiązaniem jest przedstawienie na opakowaniach produktów rysunku z cennymi wskazówkami dotyczącymi tego jak powinny wyglądać idealne brwi. Pomagają one właściwie je wyregulować oraz wystylizować w taki sposób, by wyglądały najbardziej korzystnie.

Prezentację produktów rozpocznę od henny. Nigdy wcześniej nie miałam do czynienia z tego typu kosmetykami więc do testów podeszłam z ogromną ciekawością, ale i niepewnością. Jednoskładnikowa ultradelikatna henna do brwi w kremie jest idealna do stosowania w domowych warunkach. Jak podaje producent jest doskonała do skóry wrażliwej, a jednocześnie niesamowicie skuteczna. Intensywnie i trwale zabarwia brwi. Olejek arganowy sprawia, że charakteryzuje się również właściwościami pielęgnacyjnymi. Ogromnym plusem jest fakt, iż nie wymaga utleniania. Kremowa konsystencja i wygodny aplikator sprawiają, że jej nakładanie jest dziecinnie proste i szybkie. Wystarczy odrobina preparatu  pozostawiona na kilka minut, by nasze brwi nabrały zupełnie innego wyrazu. Jeżeli chcemy delikatnie je przyciemnić wystarczą 3-4 minuty, dla mocniejszego efektu musimy potrzymać preparat na brwiach 6-8 minut. Po upływie określonego czasu hennę wystarczy zmyć wacikiem nasączonym ciepłą wodą. Aplikację zaleca się powtarzać co dwa tygodnie.



Skład: Aqua, Cetearyl Alcohol, Stearic Acid, Glyceryl Stearate SE, Glycerin, Isopropyl Myristate, Ceteareth-20, Dimethicone, HC Blue No.2, Basic Blue 75, Basic Brown 16, Silica, Talc, Phenoxyethanol, Methylparaben, Ethylparaben, Argania Spinosa Kernel Oil, Basic Yellow 87, Basic Red 5 I, Basic Orange 3 I, 4-Hydroxypropylamino-3-Nitrophenol, Basic Violet I 6, Triethanolammmine. 

Jeżeli chodzi o moją opinię jestem bardzo zadowolona z działania produktu. Aplikator jest niesamowicie funkcjonalny. Umożliwia precyzyjne nałożenie pożądanej ilości produktu. Otwierając opakowanie otrzymujemy gotowy produkt, więc nie musimy obawiać się tego, że podczas przygotowania zastosujemy niewłaściwe proporcje składników. Okolice oczu są u mnie szczególnie wrażliwe, więc obawiałam się wystąpienia reakcji alergicznych. Przy użyciu kosmetyku nie odczułam żadnego swędzenia, pieczenia czy zaczerwienienia. Pozostałości produktu bez trudu usunęłam wacikiem nasączonym ciepłą wodą. Efekt końcowy nie jest sztuczny i długo się utrzymuje. Brwi nabrały wyrazu, a ich kolor stał się bardziej wyrazisty i ujednolicony. Aplikacja w odstępach dwutygodniowych będzie w moim przypadku idealnym rozwiązaniem.

Kolejnym produktem, który miałam okazję przetestować dzięki uprzejmości firmy był wypełniacz brwi w kremie. To produkt do codziennego stosowania, więc mogłam dość dobrze się z nim zapoznać. Pozwala na błyskawiczną korektę brwi oraz nada im pożądany kształt, przyciemniając je oraz nabłyszczając. Według producenta niewielka szczoteczka umożliwi precyzyjną aplikację kosmetyku bez pozostawienia grudek i uczucia sztywności. Taka forma aplikatora jest niesamowicie wygodna, a efekt aplikacji utrzymuje się przez cały dzień. Produkt usuniemy bez trudu każdym preparatem do demakijażu. Jeżeli chodzi o samą aplikację produktu jest ona dziecinnie prosta. Nakładamy go jedynie na włoski delikatnie je przeczesując i pozostawiamy do wyschnięcia. 



Skład: Aqua, Cera Alba, Polyurethane-344, Stearic Acid, Dimethicone (and) Trimethylsiloxysilicate, VP/VA Copolymer, Carbon Black (and) Glycerin, Cetyl Alcohol, Euphorbia Cerifera Cera, Triethanolamine, Copernica Cerifera Cera, Phenoxyethanol, Gluconolactone, Sodium Benzoate, Calcium Gluconate, Argania Spinosa Kernel Oil, Polyacrylamide (and) CI3-I4 Isoparrafin (and) Laureth-7, Sodium Hydroxymethylglycinate, Retinyl Palmitate, Tocopheryl Acetate, BHT,[+/-]CI 7749 I, CI 77499, CI 77492, CI 77007, CI 77742, CI 77268. 

Produkt spełnił moje oczekiwania.  Z przyjemnością stosuję go przy codziennym makijażu. Jest prosty i szybki w użyciu, a po wyschnięciu nie rozmazuje się. Jedynym mankamentem jest dla mnie fakt, że pędzelek nabiera dość dużo produktu. Wyciągając go z opakowania należy więc delikatnie usunąć nadmiar preparatu, dzięki czemu unikniemy efektu sztuczności z powodu nałożenia zbyt dużej ilości kosmetyku. Preparat widocznie przyciemnia brwi i nadaje im wyrazu. Podkreśla spojrzenie i sprawia, że codzienny makijaż staje się przyjemnością. Nie uczula i nie pozostawia grudek. Gdy przypadkowo wyjedziemy poza linię brwi, korekty dokonamy zwykłym patyczkiem kosmetycznym. Efekt końcowy jest bardzo naturalny. 

Choć nie jestem ekspertką od makijażu na potwierdzenie powyższych rozważań przedstawiam Wam zdjęcia przed i po stylizacji opisywanymi produktami. Na jasnych brwiach różnica byłaby z pewnością bardziej spektakularna. W moim przypadku widać delikatne podkreślenie brwi, lecz z efektów jestem bardzo zadowolona. Obydwa produkty zostaną ze mną na dłużej. Naprawdę warto w nie zainwestować. 


Czy mieliście okazję testować opisywane przeze mnie produkty? Jeśli tak, chętnie poznam Wasze opinie :)


Efektywne zarządzanie własnym czasem, czyli kilka słów o tym dlaczego warto zainwestować w planner.

Efektywne zarządzanie własnym czasem, czyli kilka słów o tym dlaczego warto zainwestować w planner.

Kochani, Nowy Rok zbliża się wielkimi krokami. Wraz z nim nierozerwalnie związany jest temat postanowień noworocznych. Nieustannie słyszymy od rodziny czy znajomych jak wiele planują zmienić w swoim życiu. W miarę upływu czasu widzimy jednak, że udaje im się zrealizować jedynie niewielką część tych zamierzeń. Dlaczego tak się dzieje? Wszystko przez niewłaściwą organizację czasu. Kiedyś sama wychodziłam z założenia, że nie warto planować niczego z tak dużym wyprzedzeniem i później być rozczarowanym faktem, że tak wiele z naszych planów nie udało się zrealizować.W ubiegłym roku uświadomiłam sobie jednak, że nie potrafię zapanować nad własnym życiem. Dni mijają w mgnieniu oka, a mi ciągle brakuje na wszystko czasu. Zawsze zazdrościłam osobom, które pomimo natłoku obowiązków zawsze potrafiły znaleźć czas na odpoczynek i przyjemności i mimo drobnych niepowodzeń zawsze były pełne optymizmu oraz motywacji do działania. Postanowiłam więc wziąć sprawy w swoje ręce i nauczyć się właściwego zarządzania czasem.

Rok 2017 był dla mnie pierwszym rokiem, w którym starałam się planować wszystko od deski do deski. Oczywiście wiadomo jak to w życiu bywa... czasami pojawiają się niespodziewane sytuacje, których nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Zauważyłam jednak, że notując wszystko na papierze miałam większą kontrolę nad własnym życiem. Oprócz wszystkich spraw do wykonania zapisywałam również pomysły, które nasuwały mi się na myśl w danej chwili. Moja pamięć jest bardzo ulotna, dlatego ta metoda bardzo mi pomogła. Miałam ogromną radość z wykreślania kolejnych punktów, które udało mi się zrealizować. Nie wszystkie plany uległy urzeczywistnieniu, jednak i tak jestem zadowolona z moich osiągnięć. Niestety nie miałam zbyt dużego pola do popisu, ponieważ do codziennych notatek wykorzystywałam zwykły kalendarz książkowy, w którym miejsce jest naprawdę ograniczone, przez co moje zapiski nie należały do zbyt przejrzystych. 

Na kolejny rok przygotowałam się już na początku grudnia. Postanowiłam znaleźć planner idealny, który będzie nie tylko pięknie wyglądał, ale przede wszystkim okaże się funkcjonalny w codziennym życiu. Wybór plannerów jest naprawdę ogromny i trudno zdecydować się na jeden konkretny egzemplarz. Wiele z nich kusi piękną okładką i ciekawym wnętrzem. Ja postanowiłam zainwestować w Paperdot Planner z motywem flamingów, dostępny w Empiku w cenie 69,99zł. Bardzo spodobała mi się jego szata graficzna i solidna twarda oprawa, jak również masywne spirale. Ze względu na wymiary: 3,5 cm, 16 cm, 21,8 cm z pewnością nie zmieści się w małej torebce. Z pewnością jednak znajdzie się w nim miejsce na wszystkie nasze pomysły i zadania do realizacji na każdy dzień. Planner zawiera: skrócony kalendarz na rok 2018, sztywne przekładki oddzielające każdy miesiąc, listy zakupów oraz książkę przychodów i wydatków budżetu domowego, miejsce na notatki, przed każdym miesiącem cytaty, wewnętrzną kieszonkę na okładce, naklejki z piktogramami spraw do załatwienia, książkę adresową. Jeżeli jesteście ciekawi co kryje się wewnątrz niego, zapraszam do obejrzenia poniższych zdjęć.


Dołączone do niego naklejki są absolutnie genialne :) Pomogą oznaczyć najważniejsze wydarzenia tak, aby rzucały się w oczy od razu po otwarciu plannera. Sprawią, że będziemy mieli jeszcze większą przyjemność z planowania codziennych czynności. Ja nie omieszkam jednak używać również kolorowych długopisów i zakreślaczy, do których mam ogromną słabość. Bardzo podobają mi się zawarte w nim przejrzyste tabele oraz mnóstwo miejsca na ważne cele, wydarzenia czy motta towarzyszące naszym działaniom. Dzięki niemu nie przegapimy urodzin czy imienin naszych bliskich. Pomoże on zapanować nad naszymi wydatkami, dzięki czemu oszczędzanie będzie dużo łatwiejsze. 


Mam nadzieję, że ten planner sprawi, iż nadchodzący rok będzie zorganizowany jak żaden inny. Na chwilę obecną moim największymi celem jest dalszy rozwój bloga - przede wszystkim systematyczność w dodawaniu wpisów, z którą w tym roku bywało różnie. Dajecie mi ogromną motywację do działania swoją obecnością oraz pozytywnymi komentarzami, które codziennie od Was otrzymuję. Jesteście niesamowici. Mam nadzieję, że ten nadchodzący rok okaże się wyjątkowy również dla Was. Życzę Wam, aby przyniósł przede wszystkim dużo zdrowia i siły do działania, a ciężka praca została wynagrodzona realizacją wszystkich zamierzeń. W natłoku codziennych obowiązków zawsze starajcie się znaleźć czas dla najbliższych. Poświęcajcie im mnóstwo uwagi i miłości. Odwdzięczajcie się za każde dobro, które od nich otrzymaliście, bo nie ma nic cenniejszego niż rodzina. Warto nauczyć się właściwego zarządzania swoim czasem. Nie dlatego, aby wykonać jak najwięcej zadań w ciągu dnia, lecz przede wszystkim dlatego, aby w ferworze pracy zawsze znaleźć czas dla najbliższych. Mam nadzieję, że Wy również jesteście przygotowani na Nowy Rok i zamierzacie wkroczyć w niego z ogromną dawką pozytywnej energii :)
Krem naprawczy do cery atopowej BIOLIQ - mój numer 1 w zimowej pielęgnacji twarzy.

Krem naprawczy do cery atopowej BIOLIQ - mój numer 1 w zimowej pielęgnacji twarzy.

Znalezienie idealnego kremu do twarzy na zimę to dla mnie nie lada wyzwanie. Choć jestem posiadaczką cery trądzikowej, kremy których używam latem, zimą są dla mojej twarzy zbyt agresywne. W tym roku moja cera stała się szczególnie kapryśna. Ciągłe pieczenie, zaczerwienienia i łuszczenie się skóry stały się nie do zniesienia. Kosmetyki, których używałam każdego roku o tej porze stały się nieskuteczne. Zazwyczaj przed kupnem konkretnego produktu staram się zaznajomić z opiniami jego użytkowniczek. W tym przypadku kompletnie nie miałam pomysłu co mogłoby mi pomóc, więc postanowiłam udać się do apteki w celu uzyskania porady i doboru produktu idealnego do potrzeb mojej skóry. Zaproponowano mi krem naprawczy do cery atopowej BIOLIQ. Z firmą miałam już wcześniej do czynienia. Jakiś czas temu używałam żelu do mycia twarzy ze szczoteczką, który doskonale się u mnie sprawdził, więc długo nie zastanawiałam się nad jego zakupem. Dodatkową zachętą była dla mnie jego atrakcyjna cena. Uważam, że krem o pojemności 50ml w cenie około 15zł to kosmetyk na każdą kieszeń. Jego zakup okazał się strzałem w dziesiątkę. Jeżeli jesteście ciekawi co sprawiło, że zrobił na mnie tak pozytywne wrażenie, zapraszam do przeczytania dalszej części wpisu. 

 

Bioliq Dermo Krem naprawczy do cery atopowej dzięki zawartości olejku ze słodkich migdałów o właściwościach emoliencyjnych sprzyja odbudowie warstwy lipidowej, likwiduje przyczyny i skutki suchości skóry, zmiękcza i uelastycznia naskórek oraz ogranicza transepidermalną utratę wody. Intensywnie nawilża i regeneruje naskórek zapewniając odpowiednią pielęgnację wrażliwej skóry atopowej. Dodatkowo ma działanie kojące oraz łagodzące zaczerwienienia skóry.


Krem mieści się plastikowej tubce z nakrętką o pojemności 50ml, która dodatkowo jest zapakowana w tekturowe pudełeczko o niezwykle minimalistycznej i stonowanej szacie graficznej, na którym mieszczą się wszystkie najważniejsze informacje o firmie, działaniu produktu, zastosowaniu oraz jego składzie. Kosmetyk ma białą barwę, jest niezbyt gęsty (ma idealną konsystencję, dzięki której świetnie się rozprowadza i szybko wchłania). Jego zapach jest bardzo przyjemny, delikatny, niezbyt nachalny. Na pewno przypadnie do gustu osobom, które unikają kremów o intensywnych zapachach. Po odkręceniu nakrętki możemy zobaczyć, że zawartość tubki została dodatkowo zabezpieczona sreberkiem, dzięki któremu możemy mieć pewność, że nikt przed nami go nie otwierał (niestety nie widać tego na zdjęciu, które zostało wykonane po pewnym czasie używania produktu). Dzięki tubce wykonanej z miękkiego tworzywa bez większego problemu możemy wydobyć nawet resztki kremu, bez konieczności rozcinania. Krem zakupimy w większości aptek stacjonarnych i internetowych. 


Skład:
Aqua, Cetearyl Ethylhexanoate, Isohexadecane, Cyclopentasiloxane, Glycerin, Cetyl Alcohol, Dimethicone, Macadamia Integrifolia Seed Oil, Propylene Glycol/ Glycerin/ Hydrolyzed Caesalpinia Spinosa Gum/ Caesalpinia Spinosa Gum, Glyceryl Stearate Citrate, Panthenol, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Propylene Glycol/ Aesculus Hippocastanum Fruit Extract, Phenoxyethanol/ Ethylhexylglycerin, Alcohol/ Onopordum Aeanthium Flower/ Leaf/Stem Extract, Polyacrylamide/ Hydrogenated Polydecene/ Laureth-7, Tocopherol, Acrylates/ C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Disodium EDTA, Lactic Acid, Sodium Hydroxide, Parfum, BHA.

Jeżeli chodzi o moją opinię, krem bardzo przypadł mi do gustu. Obawiałam się, że spowoduje on wysyp trądziku jak większość stosowanych przeze mnie dotychczas kosmetyków nawilżających i odżywczych, lecz nic podobnego się nie stało. Skóra stała się wyraźnie nawilżona i wygładzona. Już po pierwszym zastosowaniu uczucie ściągnięcia i pieczenia ustąpiło, a przy regularnym stosowaniu skóra przestała się łuszczyć. Co najważniejsze stosuję ten krem od prawie miesiąca, a na mojej twarzy nie pojawiła się absolutnie żadna krostka. Kosmetyk jest niezwykle wydajny. Błyskawicznie się wchłania i nie pozostawia tłustej warstwy, której tak bardzo nie lubię. Producent zaleca, aby podczas aplikacji omijać okolice oczu - wieczorem używam odrębnego kremu pod oczy, lecz rano nakładam go na całą twarz, również pod oczy i nie odczułam żadnego pieczenia czy reakcji alergicznych. Używam go dwa razy dziennie, po uprzednim oczyszczeniu twarzy żelem myjącym. Sprawdza się doskonale do pielęgnacji twarzy i szyi, a ponadto stosuję go jako bazę pod podkład. Fluid nie roluje się na nim podczas nakładania i trzyma się tak samo długo, jak po zastosowaniu tradycyjnej bazy, a dodatkowo mamy pewność, że nasza buzia jest chroniona przed działaniem niekorzystnych czynników atmosferycznych. Cera jest matowa i nie błyszczy się. 

Jeżeli poszukujecie kremu, który dogłębnie nawilży i zregeneruje skórę twarzy nie zostawiając tłustego filmu  i nie spowoduje wysypu zmian trądzikowych, sięgnijcie po krem naprawczy do cery atopowej firmy BIOLIQ - będzie idealnym rozwiązaniem na zimowe dni :)

Mieliście okazję stosować opisany przeze  krem? A może używacie innych produktów firmy BIOLIQ?

Copyright © 2014 Beaty punkt widzenia , Blogger