poniedziałek, 22 maja 2017

Żel do mycia twarzy Pure Calmille Yves Rocher - kosmetyk do którego zawsze wracam :)

Jeżeli chodzi o produkty do mycia twarzy bardzo lubię testować nowości, lecz nie zawsze okazują się one dla mnie odpowiednie. Jestem posiadaczką cery dość wymagającej - trądzikowej, aczkolwiek skłonnej do przesuszenia. Staram się unikać produktów głęboko oczyszczających, które wywołują podrażnienia oraz nadmiernie wysuszają moją delikatną skórę. Z kolei produkty nawilżające i łagodzące często powodują wysyp zmian trądzikowych. Chciałam znaleźć kosmetyk idealny, który dokładnie oczyści skórę, lecz nie będzie dla niej zbyt agresywny. I w końcu udało się - jest nim żel do mycia twarzy Pure Calmille firmy Yves Rocher wzbogacony o wyciąg z rumianku. 


Opis producenta:
Kosmetyk do oczyszczania twarzy, idealny dla osób, które lubią myć twarz wodą - przejrzysty, zielony żel o kwiatowym zapachu po kontakcie z wodą zmienia się w piankę. Produkt skutecznie oczyszcza twarz, a dzięki zawartości ekstraktu z rumianku bio dodatkowo łagodzi skórę. Żel nie zawiera mydła, dzięki czemu oczyszcza twarz bez wysuszania skóry. Produkt testowany pod kontrolą dermatologiczną dla zminimalizowania ryzyka alergii.


Skład:
Aqua, Propylene Glycol, Sodium Laureth Sulfate, Butylene Glycol, Sodium Cocoamphoacetate, PEG-7 Glyceryl Cocoate, PEG-30 Glyceryl Laurate, Sodium Cocoyl Isethionate, Carbomer, Xanthan Gum, Parfum, Methylparaben, Imidazolidinyl Urea, Tetrasodium EDTA, Allantoin, Sodium Hydroxide, Linalool, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde, Cymbopogon Martini Oil, Chamomilla Recutita Flower Extract, CI 19140, CI 42090.


Jeżeli chodzi o opakowanie, kosmetyk mieści się w plastikowej, przezroczystej buteleczce, dzięki której mamy możliwość kontrolowania pozostałej ilości produktu. Zamknięcie typu klik sprawia, że jego otwieranie jest niezwykle wygodne. Bardzo podoba mi się szata graficzna, która jest niezwykle minimalistyczna i nawiązuje do kosmetyków naturalnych. Rumianek, który widnieje na opakowaniu sprawia, że od razu wiemy co jest głównym składnikiem kosmetyku. Produkt ma delikatnie zielony odcień i żelową konsystencję, która podczas kontaktu z wodą i masażu twarzy delikatnie się pieni. Jego zapach jest delikatny i niezwykle świeży (przywołuje na myśl wakacje). Cena regularna opakowania o pojemności 200ml to 21,00zł, jednak zarówno w sklepie internetowym, jak i sklepie stacjonarnym często można go upolować w promocji. 


Teraz przejdę do najważniejszego, czyli mojej opinii o kosmetyku. Jestem nim bardzo pozytywnie zaskoczona. To naprawdę doskonały produkt za niewygórowaną kwotę. Żel myjący stosuję dwa razy dziennie - rano i wieczorem po wcześniejszym demakijażu. Po jego zastosowaniu skóra jest doskonale oczyszczona, odświeżona i przygotowana do dalszej pielęgnacji. Co najważniejsze, nie powoduje podrażnień, uczucia ściągnięcia i nie szczypie w oczy. Uwielbiam stosować go rano, ponieważ orzeźwiający zapach kosmetyku pobudza do działania. Jego wydajność jest naprawdę imponująca. Aby dokładnie oczyścić całą twarz wystarczy jedynie odrobina produktu. 

Z tej samej serii dostępne są także inne produkty:
-  Mleczko + Tonik 2w1
-  Krem do twarzy i ciała na dzień
-  Chusteczki do demakijażu
Pierwszego z nich nie miałam okazji stosować, ale dwa pozostałe jak najbardziej polecam. Chusteczki do demakijażu są naprawdę genialne. Usuwają nawet wodoodporny makijaż. Kremik natomiast używam do  nawilżania ciała. Mam do niego ogromny sentyment. 

Miałyście okazję stosować kosmetyki z tej serii? Zapraszam do dyskusji ;)

sobota, 13 maja 2017

Serum pod oczy z algami morskimi i koenzymem Q10 Ava Laboratorium - moja pierwsza blogowa współpraca :)

Dziś przybywam do Was z recenzją serum pod oczy z algami morskimi i koenzymem Q10 Ava Laboratorium. Tę nowość mogłam przetestować dzięki uprzejmości firmy. To moja pierwsza blogowa współpraca, więc paczka z kosmetykiem sprawiła mi niezmierną radość. Okolice oczu to sfera, którą ostatnio troszkę zaniedbałam w codziennej pielęgnacji, czego efektem były drobne zmarszczki, więc podeszłam do testów z ogromnym zapałem i skrupulatnością. Myślę, że miesięczna kuracja to wystarczający czas po którym mogę przedstawić Wam jej efekty. Jeżeli jesteście ciekawi jak sprawdził się u mnie ten kosmetyk, zapraszam do przeczytania dalszej części wpisu. Fakt, iż otrzymałam produkt do testów w żaden sposób nie wpłynął na moją ocenę. 


Opis producenta: 

Opakowanie:
Produkt mieści się w złotej tubce, która jest dodatkowo zapakowana w kartonowe pudełeczko w tym samym odcieniu. Zamknięcie typu klik to dla mnie bardzo wygodna opcja. Oryginalnie jest one ofoliowane, dzięki czemu mamy pewność, że nikt wcześniej nie otwierał produktu. Kolorystyka sprawia, że kosmetyk wygląda bardzo ekskluzywnie. Na opakowaniu możemy odnaleźć wszystkie najistotniejsze informacje takie jak: opis produktu, sposób użycia oraz skład. Byłam bardzo pozytywnie zaskoczona pojemnością tubki. Myślę, że 50 ml to rzadkość jeżeli chodzi o kremy pod oczy. Bynajmniej ja z tak dużym opakowaniem kosmetyków tego typu jeszcze się nie spotkałam, ale to jest dla mnie jak najbardziej na plus. Jeżeli chodzi o koszt kremu, musimy za niego zapłacić około 20 zł, więc myślę, że jest ona bardzo przystępna.

Skład:

Jeżeli chodzi o działanie produktu, jestem z niego bardzo zadowolona. Przy systematycznym stosowaniu skóra wokół oczu stała się nawilżona, wygładzona i wyraźnie ujędrniona. Bruzdy i drobne zmarszczki mimiczne zostały wygładzone. Stosowałam go dwa razy dziennie - rano i wieczorem. Serum bardzo szybko się wchłania, nie pozostawia tłustej warstwy i nie roluje się, dzięki czemu spokojnie można je nakładać pod makijaż. Kosmetyk jest bardzo wydajny. Ma delikatny, piękny zapach, który trudno mi do czegokolwiek porównać. Jedyną jego wadą jest dla mnie fakt, że od razu po nałożeniu odczuwam lekkie pieczenie, które po chwili jednak ustępuje. Nie jest ono na tyle uciążliwe, abym musiała zaprzestać stosowanie serum.

Szczerze mówiąc, nie miałam nigdy okazji używać kosmetyków tej firmy. Na pewno jednak sięgnę ponownie zarówno po to serum, jak i po inne produkty, które oferuje. Chciałam bardzo podziękować firmie Ava Laboratorium za możliwość przetestowania tego produktu oraz zachęcić wszystkich do jego wypróbowania. Naprawdę warto!

Miałyście okazję testować już ten krem? A może polecacie inne kosmetyki firmy Ava Laboratorium? 

niedziela, 7 maja 2017

Wyniki blogowego rozdania.



Witajcie! Przyszła pora, aby ogłosić wyniki rozdania niespodzianki, które trwało na moim blogu od 5 kwietna do 5 maja 2017r. Chciałam podziękować za ogromne zainteresowanie. W rozdaniu wzięło bowiem udział aż 31 osób. Nagrodą jest paczka pełna kosmetyków. Niestety mogę nagrodzić tylko jedną osobę. Maszyna losująca wskazała uczestniczkę z 29 numerem - właścicielkę bloga Kosmetyczne doznania Pingwinowej. 



Gratuluję zwyciężczyni i proszę o kontakt z danymi do wysyłki paczuszki na adres:
bjablonska226@gmail.com

poniedziałek, 1 maja 2017

Masło do dłoni, stóp i ciała Figa&Granat - moje najnowsze odkrycie kosmetyczne.

Witajcie Kochani! Ostatnio rzadko wstawiam nowe recenzje, ale w najbliższym czasie obiecuję nadrobić zaległości, bo mam mnóstwo nowych produktów, które chciałabym Wam pokazać. Zapewne pamiętacie post, w którym opisywałam luksusowe masło do dłoni miód i mleko Cuccio. Jego recenzję możecie przeczytać TUTAJ. Produkt ten nie przypadł mi do gustu, jednak postanowiłam dać jeszcze jedną szansę kosmetykom tej firmy. Ze względu na to, że moje dłonie są bardzo podatne na przesuszenie postanowiłam zakupić produkt z tej samej kategorii - masło do dłoni, stóp i ciała Figa&Granat. Jak widać jest to produkt wielozadaniowy, jednak ze względu na zakupione przeze mnie małe opakowanie o pojemności 42g postanowiłam spożytkować je jedynie do nawilżania dłoni. Po tym jak ostatnio zawiodłam się na jednym z produktów firmy, byłam trochę sceptycznie nastawiona. Nie spodziewałam się żadnych spektakularnych efektów, jednak to masełko bardzo pozytywnie mnie zaskoczyło. Jeżeli jesteście ciekawi czym wyróżniło się na tle innych produktów zapraszam do przeczytania dalszej części wpisu. 


Opis producenta:
Luksusowa pielęgnacja ciała, dłoni i stóp. Nawilża, odżywia i odbudowuje warstwę tłuszczową skóry, zapobiega jej pękaniu. Polecane dla osób korzystających z solarium. Ta intensywnie nawilżająca kuracja pozostawia jedwabistą i gładką skórę. Tworzy barierę ochronną przed działaniem czynników zewnętrznych. Głęboko nawilża i zapewnia skórze świeży i promienny wygląd.

Opakowanie:
Produkt mieści się w solidnie wykonanym, plastikowym, przezroczystym słoiczku z nakrętką, który pozwala kontrolować ilość pozostałego nam kosmetyku. Taka forma opakowania sprawia, że mamy możliwość wydobycia masełka do końca (bez obaw, że coś może się zmarnować). Po otwarciu nakrętki naszym oczom ukazuje się sreberko, które dodatkowo zabezpiecza kosmetyk i sprawia, iż możemy mieć pewność, że nikt wcześniej nie otwierał produktu. Jest to niezwykle istotne, ponieważ słoiczek nie jest dodatkowo zapakowany w żadne pudełeczko jak to bywa w przypadku niektórych produktów. Na słoiczku znajduje się skład produktu oraz informacja o jego przeznaczeniu i pojemności. Wieczko ozdabia grafika przedstawiająca figę oraz granat. Jeżeli chodzi o kosmetyki do rąk wolę opakowania w formie tuby z zamknięciem typu klik, które są dużo wygodniejsze i szybsze w otwieraniu, jednak do takiej formy szybko się przyzwyczaiłam, a w tym przypadku działanie doskonale rekompensuje ten drobny mankament. 


Jeżeli chodzi o cenę kosmetyku, za opakowanie o pojemności 42 g zapłaciłam 15 zł. Jest on bardzo wydajny, więc nie uważam tej kwoty za wygórowaną. Masło dostępne jest również w słoiczku o pojemności 226 ml, jednak nie jestem w stanie napisać Wam jaki jest jego koszt, ponieważ swój produkt zakupiłam w salonie kosmetycznym współpracującym z firmą, a na stronie internetowej Cuccio ceny są widoczne jedynie dla zalogowanych użytkowników.

Skład:
Aqua (Water) (EAU), Aloe Barbadensis (Aloe Vera) Leaf Juice, Cyclopentasiloxane, Ethylhexyl (Octyl) Palmitate, Polysorbate-60 (Plant Derived), Panthenol (Pro-Vitamin B5), Glyceryl Stearate (Plant Derived), Isopropyl Palmitate (Palm Oil), Hydroxyethyl Acrylate/Sodium Acryloyl Dimethyl Taurate Copolymer, Dimethiconol, Tocopheryl Acetate (Vitamin E Acetate), Wheat Amino Acids, Tritioum Vulgare (Wheat) Germ Oil, Sorbitol (Sugar Based), Sodium Cocoyl Amino Acids, Simmondsia Chinensin (Jojoba) Seed Oil, Ruscus Aculeatus (Butcher's Broom) Root Extract, Punica Granatum (Pomegranate) Oil, Punica Granatum (Pomegranate) Extract, Oleth-10, Linolenic Acid (Vitamin F), Linoleic Acid (Vitamin F), Hydrolyzed Yeast Protein, Hydrolyzed Hair Keratin, Hydrolyzed Glycosaminoglycans, Glycerin (Plant Derived), Ficus Carica (Fig) Extract, Cocoyl Sarcosine, Centella Asiatica (Gotu Kola) Extract, Calendula Officinalis (Marigold) Flower Extract, Ammonium Glycerrhizate, Aesculus Hippocastanum (Horse Chestnut) Extract, Acetamide MEA, Cetearyl Glucoside, Squalane, Cetearyl Alcohol (Plant Derived), Phenoxyethanol (Preservative), Fragrance (Parfum), Ethylhexylglycerin (Plant Derived Preservative) and Phenoxyethanol (Preservative), Red 33 (CI 17200).

 
Teraz przejdźmy do najważniejszego, czyli do działania produktu. Śmiało mogę stwierdzić, że jest to kosmetyk, który na stałe zagości w mojej kosmetyczce. Doskonale nawilża i regeneruje sprawiając, że dłonie stają się gładkie i miękkie. Nie pozostawia tłustego filmu, nie jest lepki i błyskawicznie się wchłania. Dodatkowo ma piękny zapach, który baaaardzo długo się utrzymuje i naprawdę można w nim wyczuć nuty figi i granatu. To zapach lekki i orzeźwiający, jak również niezbyt nachalny, idealny na okres wiosenno-letni. Posmarowane kosmetykiem dłonie pozostają nawilżone przez długi czas, nawet po umyciu sprawiają wrażenie idealnie gładkich. Jeżeli chodzi o jego konsystencję przypomina typowe masło do ciała. Tak jak wcześniej wspominałam wydajność produktu jest bardzo zadowalająca. Wystarczy jego odrobina, by posmarować całe dłonie. Małe opakowanie jest dużym plusem. Dzięki niemu kosmetyk zmieści się nawet w najmniejszej torebce i możemy mieć go zawsze przy sobie. To masełko to prawdziwa perełka kosmetyczna. W najbliższym czasie planuję zakupić opakowanie o większej pojemności, ponieważ moje ciało również potrzebuje intensywnego nawilżenia i odżywienia.

Czy miałyście okazję stosować to masełko? A może macie inne ulubione produkty marki Cuccio?

poniedziałek, 17 kwietnia 2017

Rokitnikowa pomadka ochronna Sylveco.

Witajcie po dłuższej przerwie! Jak już wiecie od niedawna jestem fanką kosmetyków marki Sylveco. Tym razem postanowiłam sięgnąć po rokitnikową pomadkę ochronną o zapachu cynamonu. Zarówno w okresie zimowym, jak i letnim pomadki są moim absolutnym niezbędnikiem i nie rozstaję się z nimi na krok. Moje usta strasznie wysychają i pękają, dlatego jestem szczególnie wymagająca jeśli chodzi o tego rodzaju kosmetyki. Dotychczas używałam przede wszystkim pomadek Nivea oraz Neutrogena. Byłam zadowolona z ich działania, jednak postanowiłam spróbować czegoś nowego i ten produkt okazał się strzałem w dziesiątkę. Jeżeli chcecie poznać szczegóły mojego testowania zapraszam do przeczytania dalszej części wpisu. 


Opis producenta:
Rokitnikowa pomadka ochronna o zapachu cynamonu znakomicie nawilża i natłuszcza usta, zapobiega ich pękaniu i wysychaniu. Doskonale chroni przed słońcem, wiatrem i mrozem. Zawiera bogaty w witaminy i przeciwutleniacze olej rokitnikowy, sprawiając, że usta są odżywione, miękkie i elastyczne. Aktywny składnik – betulina – działa kojąco i regenerująco na podrażnienia, łagodzi objawy opryszczki. Pomadka posiada delikatny zapach cynamonu.

Skład:

Pomadka ma formę wygodnego sztyftu mieszczącego się w plastikowym pojemniczku, który ponadto jest zapakowany w tekturowe opakowanie utrzymane w biało-pomarańczowej tonacji i zawierające podstawowe informacje o produkcie (również ciekawostkę o rokitniku, który jest składnikiem produktu).


Plastikowe opakowanie nie sprawia wrażenia zbyt wytrzymałego, ale nie miałam takiej sytuacji, aby zostało uszkodzone (w internecie czytałam wiele takich opinii). Być może powodem tego był sposób przechowywania - pomadkę trzymałam w osobnej kieszonce torebki, gdzie nie była szczególnie narażona na zgniecenie, nie zdarzyło mi się również aby upadła. Sam sztyft ma intensywny żółty kolor przypominający wosk pszczeli, który nie zabarwia jednak ust. Jeżeli chodzi o zapach, nie wyczułam tutaj cynamonu. Jest on dość specyficzny, trudny do określenia. Na pewno trzeba się do niego przyzwyczaić. 

Produkt zakupiłam w sklepie zielarskim, jednak jest on również dostępny w sklepie internetowym firmy, jak również w wielu aptekach. Za opakowanie o pojemności 4,6 g musimy zapłacić około 10zł, więc jej cena nie odbiega szczególnie od cen innych pomadek.


Z działania produktu jestem bardzo zadowolona. Pomadka spełnia wszystkie moje oczekiwania. Doskonale natłuszcza i odżywia nawet bardzo przesuszone usta. Efekt nawilżenia jest odczuwalny zaraz po zastosowaniu. Jest on długotrwały, dzięki czemu nie musimy co chwila sięgać po pomadkę. Jej wydajność jest dzięki temu bardzo zadowalająca. Po jej użyciu usta są ładnie nabłyszczone, wyglądają jak po zastosowaniu bezbarwnego błyszczyka. Stosuję ją również pod kolorową szminkę. Doskonale wygładza usta, dzięki czemu kolorowe kosmetyki znacznie lepiej się prezentują. Jedynie w kwestii zapachu byłam trochę rozczarowana. Nie dlatego, że jest on nieprzyjemny. Po prostu wyobrażałam sobie, że będzie to aromat mojego ulubionego cynamonu, a ten w niczym go nie przypomina. Za to daję więc malutki minusik. Pozytywnie zaskoczył mnie natomiast skład kosmetyku, który jest naprawdę naturalny. Być może dlatego moje usta tak bardzo się z nim polubiły. Pomadka nie jest zbyt miękka, dzięki czemu nie kruszy się ani nie łamie podczas aplikacji. Przy regularnym stosowaniu zauważyłam, że stan moich ust bardzo się poprawił. Nie łuszczą się i nie pękają tak jak dawniej. To kosmetyk, który mogę Wam szczerze polecić :)

Oprócz opisanej przeze mnie pomadki rokitnikowej w asortymencie firmy jest dostępna także brzozowa pomadka ochronna z betuliną oraz odżywcza pomadka z peelingiem. Wersja peelingująca szczególnie mnie zaciekawiła i zastanawiam się nad jej zakupem. 

Czy miałyście okazję stosować pomadki ochronne tej firmy? Byłyście z nich równie zadowolone czy nie przypadły Wam do gustu?

czwartek, 6 kwietnia 2017

Eliksir Przeciwtrądzikwy Purles - skuteczny pogromca niedoskonałości.

Przyszedł czas na recenzję kosmetyku, który bardzo zachwycił mnie swoim działaniem. Mowa o przeciwtrądzikowym eliksirze firmy Purles. Jeżeli jesteście ciekawe efektów 30-dniowej kuracji tym fantastycznym produktem zapraszam do przeczytania dalszej części wpisu. 

O firmie Purles dowiedziałam się od znajomej kosmetyczki, która poleciła mi stosowanie tego eliksiru po zabiegu oczyszczania twarzy.  Początkowo byłam do niego trochę sceptycznie nastawiona, ale od wielu lat zmagam się z uporczywymi niedoskonałościami i perspektywa pozbycia się trądziku "na dobre" bardzo skusiła mnie do jego zakupu.


Opis producenta:
Serum oczyszczające to 30-dniowa kuracja dla skóry tłustej z zaskórnikami i stanami zapalnymi. Pozwala maksymalnie skoncentrować działanie zawartych składników aktywnych, w miejscu rozwoju bakterii, przyspieszając, tym samym, gojenie zmian znajdujących się głęboko w skórze. Dzięki zawartości kwasu salicylowego, produkt oczyszcza i zwęża pory, odblokowuje ujścia gruczołów łojowych oraz ogranicza rozwój bakterii odpowiedzialnych za powstawanie trądziku. Dodatkowo ekstrakty roślinne i owocowe rozjaśniają przebarwienia pozapalne, głęboko nawilżają, regenerują i wygładzają. Efektem stosowania produktu jest szybka i widoczna poprawa kondycji skóry. Dzień po dniu cera staje się zdrowsza, nabiera jednolitego wyglądu, a niedoskonałości zostają zredukowane.


Kosmetyk mieści się w szklanej buteleczce z nakrętką z dozownikiem w formie pipety, która ułatwia dozowanie produktu. Ponadto eliksir jest zapakowany w tekturowy kartonik utrzymany w niebiesko-białej kolorystyce, z różowymi akcentami zawierający podstawowe informacje dotyczące produktu. Opakowanie jest zaplombowane srebrną naklejką, dzięki czemu mamy pewność, że nikt przed nami nie otwierał eliksiru. Jeżeli chodzi o zwartość opakowania, do złudzenia przypomina ona olejek - zarówno konsystencją, jak i kolorem. Jego zapach jest bardzo przyjemny, niezbyt intensywny, długo się utrzymuje. Sprawia, że kosmetyk stosuje się z ogromną przyjemnością.

Za opakowanie o pojemności 30 ml musimy zapłacić 66 zł. Produkt jest dostępny w sklepie internetowym firmy Purles, jak również w salonach kosmetycznych współpracujących z firmą. 
 

Skład: Aqua (Water), Propylene Glycol, Glycerin, Vaccinium Myrtillus Fruit Extract, Triethanolamine, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Saccharide Isomerate, Saccharum Officinarum (Sugar Cane) Extract, Phenoxyethanol, Salicylic Acid, Citrus Limon (Lemon) Fruit Extract, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Fruit Extract, Cellulose Gum, Parfum (Fragrance), Chlorphenesin, Acer Saccharinum (Sugar Maple) Extract, Glycosaminoglycans, Benzoic Acid, Citric Acid, Sodium Citrate, Dehydroacetic Acid, Sodium Hyaluronate, Mathylpropanediol, C.I. 19140 (FD&C Yellow No. 5), Caprylyl Glycol, C.I. 42090 )FD/C Blue No. 1=, Sodium Chloride, Sodium Sulfate, Phenzlpropanol. 

 
Przejdźmy teraz do najistotniejszej kwestii, czyli działania kosmetyku. Jak podaje producent, serum należy używać przez 30 dni - na noc. Ja stosowałam się ściśle do tych zaleceń i mogę szczerze powiedzieć, że stan mojej cery diametralnie się poprawił. Przez cały miesiąc kuracji na mojej twarzy nie pojawiła się ani jedna krostka. Początkowo nie spodziewałam się tak pozytywnego działania ze względu na konsystencję produktu, która do złudzenia przypomina olejek (moja cera niezbyt toleruje taką formę kosmetyków). Pomimo swojej konsystencji produkt dość szybko się wchłania, skóra po jego zastosowaniu nie świeci się, ani nie jest lepka. Eliksir z łatwością rozprowadza się, a dozownik w formie pipety jest dla mnie strzałem w dziesiątkę - zdecydowanie ułatwia pobranie odpowiedniej ilości. Byłam bardzo zaskoczona wydajnością kosmetyku. Myślałam, że pojemność 30 ml wystarczy dokładnie na miesiąc kuracji, a nawet miałam początkowo wątpliwości czy produktu nie zabraknie. Ku mojemu ogromnemu zaskoczeniu, po 30 dniach stosowania pozostała jeszcze połowa opakowania. Produkt jest świetny, tak więc nie chcę aby pozostała ilość się zmarnowała. Myślę, aby po miesiącu lub dwóch przerwy powtórzyć kurację w celu podtrzymania efektu. Kosmetyk nie wywołał na mojej skórze absolutnie żadnych reakcji alergicznych. Nie ma mowy o zaczerwienieniach, pieczeniu czy swędzeniu. Zauważyłam, że przy regularnym stosowaniu skóra przestała nadmiernie się przetłuszczać. Ponadto pory stały się wyraźnie zwężone, a rozwój trądziku został całkowicie zahamowany. Być może sam zabieg oczyszczania zdziałał dla mojej skóry wiele dobrego, nie mniej jednak uważam, że ten eliksir wzmocnił jego efekt. Kurację zakończyłam tydzień temu. Teraz całkowicie przerzuciłam się na krem z THALGO, który recenzowałam TUTAJ i póki co jestem bardzo zadowolona z efektów. Może cena kosmetyku nie jest zbyt zachęcająca, ale efekty kapitalne. Szczerze polecam ten produkt!!!


Czy miałyście okazję stosować ten eliksir? A może polecacie inne kosmetyki firmy Purles? :)

poniedziałek, 3 kwietnia 2017

Rozdanie niespodzianka - termin zgłoszeń do 05.05.2017r.



Witajcie! Zapraszam Was na kolejne rozdanie na moim blogu. Tym razem do wygrania paczka-niespodzianka pełna kosmetyków do pielęgnacji ciała. Jeżeli chcecie wziąć udział w zabawie zapraszam do zgłaszania się. Zgłoszenia przyjmowane będą do 5 maja 2017 roku do północy. Zasady są bardzo proste a nagrodę otrzyma jeden uczestnik wybrany drogą losową. Należy zaobserwować publicznie mojego bloga oraz w komentarzu pod tym postem zamieścić uzupełniony wzór zgłoszenia. Baner rozdaniowy zamieszczacie na swoim blogu - bez znaczenia czy będzie to pasek boczny czy oddzielna zakładka. Można także zamieścić baner na portalu społecznościowym lub profilu na Instagramie.

REGULAMIN:
1. Organizatorem rozdania jest właściciel bloga.
2. Rozdanie przeprowadzane jest na zasadach określonych niniejszym regulaminem i przepisami obowiązującego prawa.
3. Rozdanie przeznaczone jest dla osób będących publicznym obserwatorem bloga oraz zamieszkałych na terenie Polski.
4.Zgłoszenia są przyjmowane do 5 maja 2017 roku do godziny 24.00. Zgłoszenia wysłane po tym terminie nie będą brane pod uwagę.
5. Zwycięzca konkursu - wyłonionego drogą losową zostanie ogłoszony w ciągu 7 dni od daty zakończenia konkursu na łamach bloga pod tym wpisem.
6. Jeśli zwycięzca nie zgłosi się w ciągu 7 dni od zakończenia konkursu, nagroda przepada.
7. Nagrodą jest paczka-niespodzianka. 
8. Nagroda wysyłana tylko na terytorium Polski
9. Zamieszczając komentarz zawierający chęć udziału w rozdaniu uczestnik wyraża zgodę na akceptację niniejszego regulaminu oraz na przetwarzanie swoich danych osobowych zgodnie z Ustawą o Ochronie Danych Osobowych (Dz.U.Nr 133 pozycja 883).
10. Organizator zastrzega sobie możliwość wprowadzenia zmian w regulaminie w wyjątkowych sytuacjach.
11. Rozdanie nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz.U. z 2004 roku Nr 4 poz. 27 z późniejszymi zmianami).



WZÓR ZGŁOSZENIA: ZGŁASZAĆ MOŻECIE SIĘ JUŻ DZISIAJ!
obserwuję jako:
baner udostępniam: podaj miejsce, w którym zamieściłaś baner rozdaniowy oraz link do swojego bloga/Instagramu/profilu:
e-mail: